Witam Cię gościu na mojej stronie!

Pozdrawiam serdecznie

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Szatan istnieje

Spis treści
Szatan istnieje
Demony boją się prawdziwych uczniów Chrystusa
"Katecheza" szatana
Próba Aniołów
Wróżbiarstwo
Przywoływanie zmarłych
Zasady Kościoła katolickiego w sprawie rozeznawania zjawisk nadnaturalnych Objawienia. Czy pochodzą od Boga, czy od diabła?
ODPUSTY W KOŚCIELE
Wszystkie strony

 Zdjęcie

Szatan istnieje naprawdę

Z ks. Marianem Matusikiem, byłym egzorcystą archidiecezji lubelskiej, rozmawia Jolanta Krasnowska-Dyńka.

Przed kilkoma tygodniami nakładem wydawnictwa JUT ukazała się książka pt. „Zobaczyłem twarz diabła. Rozmowy z egzorcystą”. To wywiad rzeka, w którym opowiada Ksiądz o swojej posłudze. Naprawdę widział Ksiądz twarz diabła? Jak ona wygląda.

W każdym opętanym zobaczymy twarz diabła. Jest ona przeraźliwa.

Jak rozpoznać osobę opętaną? Gdzie kończy się granica między chorobą psychiczną a zniewoleniem?

Egzorcyści często korzystają z pomocy psychologów i psychiatrów po to, by wykluczyć chorobę psychiczną i ocenić stan, w jakim znajduje się osoba, która zgłosiła się do kapłana. Lekarz specjalista wydaje orzeczenie. Jeśli nie stwierdzi w nim żadnych problemów natury psychicznej, a człowiek zachowuje się podejrzanie, wówczas ksiądz może rozpocząć modlitwy o uwolnienie. Zwykle jednak jest tak, że jeśli do egzorcysty zgłasza się ktoś, kto mówi, że jest opętany, to częściej ma problemy psychiczne. Naprawdę uzależnieni od złego ducha nie mówią o sobie w ten sposób.

Jak dochodzi do zawarcia paktu człowieka z diabłem?

Najczęściej zdarza się to tym, którzy są zaangażowani w podejrzane wspólnoty, np. satanistyczne. Zaczyna się niewinnie. Najpierw osoba zostaje wtajemniczona w sprawy sekty, potem rozpoczyna się indoktrynacja, pranie mózgu, aż po oddanie swojej duszy szatanowi. Ten pakt nazywa się cyrografem. Spotkałem się z przypadkiem przypieczętowania go własną krwią. Osoba, która taki cyrograf podpisuje, wyrzeka się Boga i zawiera pakt z diabłem.

A jeśli ktoś nie ma zamiaru zawierać z diabłem żadnego paktu, to może czuć się bezpieczny? Złe duchy nie mają do niego dostępu?

Niejednokrotnie sami ułatwiamy szatanowi zadanie, zapraszając go na różne sposoby do swojego życia, począwszy od tego, że grzeszymy. Grzech to otwarcie furtki złemu duchowi, bo jest niszczeniem miłości do Boga. Człowiek otwiera się też na działanie szatana, grzesząc przeciwko pierwszemu przykazaniu: nie będziesz miał bogów cudzych przede mną. Osoba, która je narusza, nie wybiera wprost złego ducha, ale odwraca się od Boga. Szczególnie niebezpieczne są praktyki okultystyczne, jak wróżbiarstwo, astrologia, korzystanie z horoskopów, wywoływanie duchów, ale też noszenie niewiadomego pochodzenia talizmanów. Z ryzykiem sprowadzenia demonów wiąże się także korzystanie z usług bioenergoterapeutów czy różnych metod doskonalenia umysłu.

Czego szatan boi się najbardziej?

Matki Bożej i modlitwy różańcowej. Drży przed Jej potęgą. W 1981 r. Ojciec Święty bł. Jan Paweł II nadał różańcowi moc egzorcyzmu. Modlitwa ta ujawnia siłę słowa Bożego, a tego boi się szatan. Zatem jeśli ktoś z wiarą odmawia różaniec, to tak jakby odprawiał modlitwę egzorcyzmującą. Różaniec ma ogromną moc przeciwko demonom. Księża powinni często o tym przypominać.

Niedawno przyszedł do mnie młody człowiek, który podejrzewał, że jest opętany. Od razu stwierdziłem, że tak nie jest, ale postanowiłem z nim porozmawiać. Między słowami powiedziałem do niego: „zobacz, jaki mam ładny różaniec”. Chłopak zaczął go oglądać. Wtedy powiedziałem mu: „kochany, gdybyś był opętany, nie mógłbyś nawet spojrzeć w kierunku różańca, nie mówiąc o wzięciu go do ręki”.

Szatan nienawidzi różańca, a jednocześnie strasznie się go boi. To logiczne, bo zły duch stanowi nieskończone zaprzeczenie Maryi szczególnie w dwóch cechach: pokory i posłuszeństwa. Pycha i nieposłuszeństwo sprawiły, że z pięknego anioła zmienił się w diabła. Dlatego każdy, kto idzie w kierunku pychy i nieposłuszeństwa, idzie w stronę szatana.

Czy każdy ksiądz może być egzorcystą?

Określa to kodeks prawa kanonicznego. Kapłan egzorcysta powinien odznaczać się: pobożnością, wiedzą, roztropnością oraz nieskazitelnością życia. Gdyby miał coś na sumieniu, to możemy być pewni, że demon natychmiast by mu to wypunktował. Ogromnie ważne są również oddanie i nabożeństwo do Matki Bożej. Do posługi, którą sprawuje na terenie własnej diecezji, zostaje mianowany przez biskupa ordynariusza. Władza egzorcysty nie sięga poza granice diecezji.

A co z osobami świeckimi podającymi się za egzorcystów?

Nie wolno im wierzyć, ponieważ to oszuści i szarlatani. Niestety działanie takich osób oczywiście jest szatanowi na rękę. Stąd czasami wrażenie, że działania takich ludzi są skuteczne. To jedna z pułapek demona: dając nam złudzenie wygranej, odczekuje pewien okres czasu, by później jeszcze mocniej złapać kogoś w swoje szpony. Poza tym nie słyszałem, aby gdziekolwiek biskup mianował świeckiego egzorcystę.

Najtrudniejszy moment w Księdza posłudze?

To nie był moment, ale kilka dobrych lat. Przywieziono do mnie osobę strasznie opętaną. Wcześniej już modlili się nad nią kapłani, ale nie udało się jej uwolnić. Cały proces trwał ok. dziesięciu lat, bo moc demona tak bardzo weszła w tego człowieka. Podczas modlitwy przekonałem się, jak wielką władzę nad człowiekiem może mieć szatan, jak może maltretować ludźmi, poniewierać ich. Modliłem się nad tą osobą codziennie przez trzy lata. W końcu nastąpiło uwolnienie. Człowiek ten przeszedł wszystkie stopnie wtajemniczenia w jednej z najgorszych grup satanistycznych, spędzając w niej ponad dziesięć lat.

Czym innym jest jednorazowy kontakt z siłami nieczystymi, np. poprzez wywoływanie duchów, a czym innym przebywanie w sekcie, ogromnym źródle mocy szatana, latami. Aby taką osobę uwolnić, trzeba naprawdę wielkiej modlitwy, wielu Mszy św. W szpony diabła wpaść bardzo łatwo. Św. Piotr porównuje szatana do groźnego lwa, czyhającego na nasze życie. Apostoł ostrzega nas przed nim słowami: „Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży, szukając kogo pożreć”. Na szczęście mamy Kościół, egzorcystów, modlitwy. Poza tym podczas zwiastowania Archanioł Gabriel mówi do Matki Bożej: dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.

Jakie jest Księdza stanowisko wobec nagłaśniania spraw związanych z duchowością czy ekranizowania egzorcyzmów? Mam tu na myśli film „Egzorcyzmy Emily Rose” czy serię innych o podobnej tematyce.

W ciągu ostatnich lat powstało na ten temat wiele publikacji, filmów. Większość z nich jest naprawdę dobrze zrobiona, jak choćby wywiady z najsłynniejszym egzorcystą Europy, pochodzącym z Włoch ks. Gabriele Amorthem. Jednak trzeba uważać, by nie dać się sprowokować antykościelnym mediom, które w tej tematyce szukają zwykle taniej sensacji.

Uważam, że rzetelne publikacje, filmy o zagrożeniach duchowych są potrzebne. Dzięki nim do wielu ludzi dotrze może w końcu, że szatan istnieje naprawdę. Bowiem ignorancja w tym temacie jest przerażająca. Dlatego m.in. zgodziłem się na powstanie książki, w której prostym, zwyczajnym językiem opowiedziałem o swojej pracy. I muszę przyznać, że jestem zaskoczony odzewem, jaki ta publikacja wywołała wśród ludzi.

A ja nie. Ponieważ ta książka w prosty sposób mówi o rzeczach bardzo trudnych i ważnych.

Może rzeczywiście coś w tym jest, bo wiele publikacji posługuje się skomplikowanymi, naukowymi terminami, których ludzie nie rozumieją.

Na kartach tej książki staram się podkreślać, jak zgubna dla człowieka może być ignorancja. Często prowadzi ona do naiwności, ciekawości: ot spróbuję, zobaczę. Tymczasem z szatanem nie ma żartów. Aby zdobyć człowieka i jego duszę, zrobi wszystko.

W nagraniu z egzorcyzmów Anneliese Michel szatan przedstawia się takimi imionami, jak Hitler czy Neron. Należy brać to dosłownie?

Oczywiście. W Ewangelii mamy przykład, kiedy podczas uwolnienia opętanego z Gerazy Jezus zapytał: „Jak ci na imię?”. Odpowiedział Mu: „Na imię mi „Legion”, bo nas jest wielu”. Przy większych opętaniach niektórzy egzorcyści również domagają się, by demon podał swoje imię. Trudno jest je wydobyć. Ja spróbowałem dwa razy. W pierwszym przypadku szatan odpowiedział: „jest nas kilku”. Ich imiona - Zabulon, Meridian, Asmodeus, Uryiel, Azerel - wciąż mam zapisane w rytuale, księdze egzorcysty. W drugim przypadku, kiedy, modląc się nad opętanym, chciałem poznać imię demona, najpierw zapadła cisza. Jednak, gdy zapytałem: „czy twoje imię to Lucyfer?”, usłyszałem przeraźliwe wycie. To był pierwszy i jedyny moment w mojej posłudze, kiedy po plecach przeszły mi ciarki. W człowieku tym siedział jeden z najpotężniejszych demonów. To wycie było tak przejmujące, że postanowiłem wówczas, iż już nigdy nie zapytam o imię szatana.

Największym sukcesem szatana w XXI w. jest to, że ludzie uwierzyli, że go nie ma - powiedział Ksiądz na łamach książki.

Nie ja jestem autorem tych słów. Znacznie wcześniej niż w XXI w. szatan pracował nad tym, by wmówić ludziom, że go nie ma. W 1970 r. papież Paweł VI przypomniał, że prawda o istnieniu złych duchów stanowi bardzo ważną część nauki katolickiej, stwierdził też, że jedną z „najważniejszych potrzeb Kościoła jest obrona przed tym złem, które nazywamy Demonem”. Jest to „żywy, zdeprawowany i deprawujący duchowy byt, który jest straszną, tajemniczą i budzącą lęk rzeczywistością... Diabeł jest nieprzyjacielem numer jeden, niedoścignionym kusicielem. Wiemy zatem, że ten byt ciemny i przerażający istnieje naprawdę, że ze zdradzieckim podstępem ciągle działa. Ukrywając swoje wrogie istnienie, jest głównym siewcą błędów i nieszczęść w ludzkiej historii. Umie przeniknąć poprzez zmysły, wyobraźnię, pożądliwość, złudne myślenie czy nieuporządkowane kontakty społeczne, wpływa na nasze działanie, starając się doprowadzić do odstępstwa”.

W XXI w. szatan już udowodnił swoje istnienie. Potwierdzają to te wszystkie straszne rzeczy, które dzieją się na świecie. Szatan już nie ma czasu na ukrywanie, bo - jak czytamy w Apokalipsie - wie, że czas jego wolności dobiega końca. Dlatego wszystko kładzie na jedną szalę. Warto jednak pamiętać, iż wobec prawdziwej wiary szatan jest bezsilny.

  



You are here: