Mowa pogrzebowa wygłoszona przez moją siostrę Elżbietę w takcie ceremonii pogrzebowej siostry Kasi w dniu 22 stycznia 2014 roku.

W imieniu rodziny chciałabym Serdecznie podziękować za udział w ostatniej drodze życia naszej siostry i cioci Stanisławy Golczyk . Widzę koleżanki ze szkolnej ławy mojej siostry, widzę znajomych z miejsca jej jedynej pracy, z Osjakowa. Są inni znajomi, bliscy mojej siostry. Jest z nami również rodzina, przyjaciele, przyjaciele rodziny. Wszystkim Wam dziękuję za udział w tej uroczystości pogrzebowej mojej siostry.

Siostra moja urodziła się 23 stycznia 1946 roku. Jutro miałaby  urodziny, zadzwoniłabym do niej z życzeniami. Nie pamiętamy jej jako Stanisławy, znaliśmy ją jako Kasię. Miała zaledwie 18 lat, gdy po ukończeniu szkoły średniej pedagogicznej podjęła pracę zawodową jako nauczycielka w Szkole Podstawowej w Osjakowie. Zresztą to z Osjakowem wyłącznie związana była jej praca zawodowa. Potem były jedne studia, drugie studia… awans zawodowy na stanowisko dyrektora szkoły, to były czasy PRL-u  na początku transformacji było przyzwolenie na wieszanie Krzyży, ale wcześniej i czasy zdejmowania Krzyży w urzędach i szkołach.

Nasza siostra odmówiła zdjęcia Krzyży  w szkole, którą kierowała. Miała odwagę powiedzieć, że Ona tych krzyży nie wieszała i Ona ich zdejmować nie będzie.

Jej śmiałe jak na owe czasy postępowanie było równoważne z rezygnacją ze stanowiska dyrektora. Zrobiła to bez chwili wahania. Wybrała Krzyż i kontynuowanie pracy jako nauczycielka w Szkole Podstawowej w Osjakowie.

Choroba przeszkodziła jej w dłuższej pracy na rzecz środowiska, które bardzo lubiła, na rzecz dzieci i młodzieży, których chciała jak najwięcej nauczyć. Zmuszona chorobą odeszła na wcześniejszą emeryturę.

Chorowała bardzo wiele lat, były okresy, kiedy czuła się lepiej, ale i były okresy, kiedy bardzo cierpiała, były okresy zwątpienia. Nigdy jednak się nie poddawała. Naszej rodzinie było przykro patrzeć na to cierpienie i swoją bezsilność.

Kasia była osobą , od czasu śmierci naszej mamusi osobą samotną. Ale nie była sama , miała przecież nas, Swoje rodzeństwo, bratanka, siostrzeńców.

A my mieliśmy ją.

Była bardzo silnie związana z rodziną, stanowiliśmy całe jej życie.

Pomagała nam wszystkim jak mogła. Poświęciła swój czas gdy jeszcze mogła, gotowała, sprzątała, uczyła też ortografii , historii swoich siostrzeńców. Wspierała też finansowo, swoich siostrzeńców w latach szkolnych i studenckich zapewniała kieszonkowe. Cóż powiedzieć – kochała nas, a my ją. Była silnie związana z każdym z nas, najsilniej jednak z bratem, który mieszkał naprzeciwko. Ostatnia jej choroba, którą przechodziła wiosną ubiegłego roku, ciężkie zapalenie rwy kulszowej, pomógł jej łagodnie przejść brat Jurek. Każda rozmowa z Kasią to było mówienie – Jerzy  już był, pomógł mi, tu następowało wyliczanie, w czym, jeszcze przyjdzie, kupi leki. Nasza Bratowa też o nią dbała jak o swoją siostrę, karmiła ją, po prostu  była. Ja byłam z nią tylko w czasie po pracy, z moim mężem. Siostra Krysia była z nią w godzinach rannych. Ale my wszyscy nie byliśmy dla niej tacy ważni jak Jerzy.

Kochała nas bardzo a my ją. Więc choć Sama, nie była samotna. Do końca nie pozwoliła sobie pomagać, zwyrodnienia stawów rąk, nóg, stóp, ból z tym związany, a Ona mówiła, że na pomoc przyjdzie jeszcze czas.

Nie przyszedł. Odeszła od  nas,  cicho, spokojnie, zawsze gotowa na spotkanie z Bogiem. Odeszła od nas, a my nie zdążyliśmy jej powiedzieć jaka była dla nas ważna, nie zdążyliśmy się pożegnać, nie zdążyliśmy jej powiedzieć, że ją kochaliśmy.

Siostro Kochana, Ciociu Kochana. Dziś mówimy słowa pożegnania, pierwsza odeszłaś z naszego rodzinnego gniazda. Mówimy spóźnione dziękujemy za wszystko, za Twoją życzliwość, za Twoje modlitwy.

Zatrzymamy Ciebie na zawsze w naszych sercach jako tę Siostrę, do której zawsze pójść i wyżalić się jak mamie, bo taką rolę pełniłaś również w naszym życiu.

Prosimy Cię jeszcze, mimo , że już Cię nie ma wśród nas, to opiekuj się nami tak samo jak za życia.

Niech Ci ziemia lekką będzie.